27.07.2015

BAJA ARAGON: ADRIAN BERNAT WYWALCZYŁ SIÓDME MIEJSCE W PUCHARZE ŚWIATA FIM

27.07.2015

Kierowca Bernat Sport Super Rally potwierdza dobrą dyspozycję zajmując siódme miejsce podczas rundy rozgrywanej w hiszpańskim Teruel. Młodszy z Braci Bernat, wywalczył siódme miejsce podczas piątkowego prologu. W sobotę, już na pierwszym odcinku specjalnym, do momentu awarii plasował się w ścisłej czołówce. Z powodu pękniętego karteru wycofał się z dalszej rywalizacji.
 

Dziewiąty na prologu Adrian Bernat, w sobotę pierwszy oes ukończył bez przednich hamulców. Po kilku kilometrach, ze stu osiemdziesięciu, pompa odmówiła posłuszeństwa. Polak ze sporą stratą przejechał metę odcinka. Na kolejnych odrabiał straty, ale udało się jedynie obronić siódmą pozycję.
 

Adrian Bernat – „Baja Aragon zapamiętam jako bardzo trudny, wymagający i męczący rajd. Pierwszy raz w życiu podczas rajdu na moich dłoniach pojawiły się pęcherze! W końcu nie bez powodu zawodnicy z doświadczeniem dakarowym, których tu nie brakowało, uważają go za krótki odpowiednik morderczego Dakaru. Wielu z nich traktuje go jako duży test przed najtrudniejszym rajdem świata – rajdem Dakar. Tym razem walczyliśmy też z kilkoma problemami technicznymi. W moim przypadku  udało się je usuwać na bieżąco. Natomiast w Quadzie Arka pękł karter w miejscu mocowania jednostki napędowej do ramy. Postanowiliśmy zakończyć jego udział w dalszej części rajdu, pomimo bardzo obiecującej jazdy i wielkiego apetytu wzięcia odwetu za Italian Baja. Bardzo dziękuję w imieniu całego zespołu naszym partnerom za wsparcie: Penrite, Hotelowi Bania, Agencji  iXXL. W myślach już pracujemy nad kolejnym rajdem – Hungarian Baja.”
 

Arkadiusz Bernat – „To jest to co lubię! Techniczne odcinki, wymagające pełnej koncentracji. W Baja Aragon nie ma miejsca na błędy. Jechaliśmy chwilami po półkach skalnych nad przepaściami, wąskimi krętymi duktami między drzewami. Były też bardzo szybkie fragmenty i wspaniałe widoki. Nieprzewidziana awaria wykluczyła mnie z rywalizacji. Czuję wielki niedosyt, bo bardzo dobrze mi się jechało. To, co trochę to rekompensuje, to satysfakcja z tego, że po pierwszym sobotnim oesie pomagałem Adrianowi i jest na mecie z punktami. Wracamy i mamy dosłownie tydzień na przygotowanie sprzętu do Hungarian Baja.
 

fot. Igor Kurkowski

W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Jeśli nie wyrażają Państwo zgody, uprzejmie prosimy o dokonanie stosownych zmian w ustawieniach przeglądarki internetowej. Więcej w Polityce Prywatności