12.02.2014

DRAGON WINCH TEAM NA PODIUM NA SŁOWACJI!

12.02.2014
 

Fantastyczne II miejsce w klasie 4x4 zajął Arek HANYS Boronowski, jedyny Polak w czterogodzinnym wyścigu quadów w QUADTROPHY LUCIVNA tzw. Lucivnym piekle! POLECAMY RELACJĘ Z ZAWODÓW!
 

08 lutego w miejscowość Lucivna na Słowacji, 3km od najwyższego szczytu Tatr - Gerlach, w iście zimowej, a wręcz lodowej atmosferze, odbyły się zawody QUADTROPHY 2014.
W wyścigu wystartowało 81 teamów (po dwóch lub trzech zawodników) ale jak na Hanysa przystało, jechał sam! W sumie zawody ukończyło 11 załóg z  wszystkich klas.
 

Zawody rozpoczęły się o 11.30 prestartem. W tym czasie na dwóch hektarach w bazie zawodów wydzielona została strefa depo z bezkolizyjnym wjazdem i wyjazdem, do której można było zjeżdżać bez ograniczeń. Ale im więcej zjazdów z trasy, tym mniej przejechanych okrążeń. Punktualnie o 12.00 zawodnicy rozpoczęli wyścig. Organizatorzy zrezygnowali ze startu wspólnego, a zawodnicy byli wypuszczani grupami co dwie minuty.
 

Trasa liczyła ok. 8 km i bardzo skrupulatnie zabezpieczona została taśmami. Bardzo dokładnie oznaczone  zostały również miejsca niebezpieczne, a elementy niebezpieczne na trasie opatulono słomą . Trasa wiodła przez ośnieżone i oblodzone pasma górskie. Dodatnia temperatura spowodowała jednak, że śnieg pod kołami zamieniał się w błoto ale pod nim wciąż był twardy, jak skała lód. Ośki mogły być wyposażone w opony kolcowane natomiast 4x4 musiały bardzo uważać na dochamowanie, które często kończyło się wypadnięciem z trasy .
 

Najtrudniejszą sekcją okazał się stromy podjazd w lesie z dużą ilością ostrych zakrętów na trawersie. Quady spadały tam, jak gruszki z drzewa. Szybkie sekcje wymagały mocnego quada, a dobór opon był kluczowy jeżeli chodzi o osiągane wyniki. Były dwie sekcje z przejazdem przez bagno, które przy braku odpowiedniej techniki skutecznie kończyły rywalizację. Natomiast w połowie trasy na zawodników czekał stromy zjazd o nachyleniu zbliżonym do 90 stopni, który można było przejechać tylko na pełnym gazie, a próby zmiany kierunku kończyly się  tragicznie.
 

Ostatnia sekcja biegła wzdłuż trasy narciarskiej z doskonałymi warunkami do uprawiania białego szaleństa. Cała trasa przejazdu była obstawiona sędziami technicznymi i funkcyjnymi, którzy pilnowali bezpieczeństwa i zasad fair play. Na połowie trasy można było swobodnie wyprzedzać.
 

Potężne wyzwanie czekało na  mechaników w depo podczas tankowania. Odpowiadali za zabezpiecznie zawodnikowi czystych gogli, suchych rękawic i czystej chłodnicy, gdyż  każda próba wyprzedzania na trasie kończyła się totalnym zaklejeniem chłodnicy i gogli.
 

Na uwagę zasługuje krajobraz który otaczał bazę. Nad nią rozpościerały się ośnieżone wierzchołki przepięknych Tatr. Nawiasem mówiąc, fantastyczne miejsce na narty!
 

Zawodnicy nie mogli narzekać, iż są sami podczas zawodów. Mogli liczyć na fantastyczny doping rzeszy kibiców zarówno w bazie , jak i na trasie wyścigu. A w trakcie całej imprezy na wielkiej estradzie odbywały się cały czas koncerty znanych rockowych i rapowych zespołów.  I to, co pozytywnie nas zaskoczyło, to fantastyczna organizacja, wszystko dograne do najmniejszego szczegółu, a zawody przebiegały zgodnie z harmonogramem, bez przesunięć w czasie.
 

Quadtrophy Lucivna z pewnością zapiszemy w kalendarzu zawodów na przyszły rok! Gorąco polecamy, a może w przyszłym sezonie będzie więcej Polaków?
 

fot. www.pozadrogami.pl  , www.stvorkolky.net

W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Jeśli nie wyrażają Państwo zgody, uprzejmie prosimy o dokonanie stosownych zmian w ustawieniach przeglądarki internetowej. Więcej w Polityce Prywatności