09.09.2014

ŁUKASZ KUROWSKI - RED BULL 111 MEGAWATT ZAKOŃCZONY SUKCESEM

09.09.2014
 

Łukasz "Qurak" Kurowski #111, jeden z najlepszych zawodników motocrossowych w naszym kraju pokazał, że hard enduro to dla niego przysłowiowa bułka z masłem. Podczas finałowego wyścigu Red Bull 11 Megawatt Łukasz zajął czwarte miejsce tuż za największymi gwazdami hard enduro i superenduro na świecie.
 

Łukasz Kurowski zapytany tuż przed startem o nastawienie do zawodów:

- Super, mega fajna impreza, bardzo cieszę się , że doczekaliśmy się takiej imprezy w naszym kraju i to praktycznie w centralnej Polsce. Chciałbym żeby było to kontynuowane, sama frekwencja świadczy o tym, że tego typu imprezy są bardzo potrzebne, przede wszystkim jest to okazja, żeby pościgać się z najlepszymi zawodnikami takimi właśnie, jak Jonny Walker, nasz Taddy Błażusiak, czy Andreas Lettenbichler. Ja będę chciał w tych zawodach pojechać rozważnie ale powalczyć o czołowe miejsca. A jak widać po wynikach po Prologu, te różnice nie są aż tak duże pomimo, że są to zawodnicy tzw. fabryczni, są na kontraktach i ich pracą jest praktycznie trening, ściganie się i dbanie o to, by robić jak najlepsze wyniki. Ja jestem tutaj prywatnie, założenia były takie, żeby przyjechać tutaj dla fanu, dać gazu,
 

- Jesteś gwiazdą w swojej dyscyplinie w motocrossie, a jak czujesz się w hard enduro?

- Hard enduro to zupełnie inna dyscyplina niż motocross, trzeba się zatem trochę przestawić, ja planuję powrócić do enduro czyli do korzeni, do dyscypliny od której zaczynałem. W przyszłym roku chciałbym pojechać cykl Mistrzostw Europy oraz wybrane rundy Mistrzostw Świata, gdzieś jak będą blisko, bo nie da się ukryć, że jest to kosztowny sport na wyczynowym poziomie, począwszy od motocykli, testów, zmian charakterystyki silnika, zawieszenia, to wszystko musi się spasować w jeden ogół, żeby robić dobre wyniki. No, a tutaj przed taką publiką mam nadzieję, że mnie i Tadka polscy kibice będą mocno wspierali mentalnie i dopingowali, że będzie fajne przedsięwzięcie i widowisko.
 

A oto co powiedział nam Łukasz tuż po przekroczeniu linii mety:
 

- Jak wrażenia po wyścigu? Było ciężko?

- To był bardzo wyczerpujący wyścig... powiem, że od startu trzeba było trzymać gaz i uciec, bo z tyłu bardzo się kurzyło i trzeba było zrobić przewagę, ze startu wyszedłem czwarty, wyprzedziłem trzeciego zawodnika. To jest wyścig taki, że nie można tutaj popełnić błędu, jedna linia, gdzieś były takie miejsca, że można było wyprzedzać. Problem zaczął się na drugim okrążeniu gdy dublowaliśmy zawodników... było to bardzo uciążliwe, sporo zawodników się przed nami wywracało, ciężko było ominąć tych Riderów, trzeba było poszukać linii. Ale jestem zadowolony, choć czwarte miejsce pechowe, 10 sekund zaledwie miałem na ostatnim okrążeniu do Andreasa, wyprzedziłem go, odjechałem ale dojechaliśmy do sekcji z kamieniami, gdzie było barzo dużo zawodników, no i niestety Lebi wybrał lewą linię ja prawą linię, gdzie dwóch gości się położyło przede mną, musiałem zejść z motocykla, pomóc wypchać…kosztowało mnie to masę sił, gdy wepchałem zobaczyłem, że on już jest poza zasięgiem, starałem się robić co mogłem. Na trasie nie wywróciłem się ani razu. Nie wiem ile czasu jechaliśmy te trzy okrążenia ale naprawdę było masę fanu, masę prędkości, jestem zadowolony aczkolwiek czuję niedosyt ponieważ otarłem się o pudło...
 

Wszyscy cieszymy się z wyniku Łukasza i szczerze gratulujemy, to była naprawdę doskonała jazda!!!

 

 

W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Jeśli nie wyrażają Państwo zgody, uprzejmie prosimy o dokonanie stosownych zmian w ustawieniach przeglądarki internetowej. Więcej w Polityce Prywatności