27.06.2018

MALEZYJSKA PRZEPRAWA W WIŚLE

Kobiety w akcji, ich waleczność, pełne poświęcenie, determinację, siłę, zaangażowanie i zawziętość mogliśmy podziwiać podczas II edycji off-roadowego rajdu dedykowanego kobietom czyli "Women’s Challenge 4x4"! W tym roku pogoda wyjątkowo nie rozpieszczała ale za to nadała zawodom charakteru iście malezyjskiej dżungli! Ulewny deszcz, błotniste strome i śliskie trawersy i podjazdy, rzeki błota zamiast szutru, głębokie wypełnione wodą koleiny i wreszcie głębokie, olbrzymie kałuże wielkości sadzawki…. takich warunków chyba nikt się nie spodziewał, zwłaszcza, że jeszcze kilka dni przed zawodami panowały wręcz  afrykańskie upały oraz susza! Jednak i takie warunki nie odstraszyły amatorek off-roadowej jazdy, a tym bardziej profesjonalnych zawodniczek!

 

 

Rajd odbył się w Wiśle na terenie przepięknie położonego toru off-roadowego  ośrodka „Pod Piramidą”! Organizatorem zawodów była Dagmara Kowalczyk we współpracy z Agnieszką i Michałem z „Azymut 4x4”. Pomysł na ten rajd Dagmara Kowalczyk zaczerpnęła z malezyjskiego „Shemud 4x4” w którym uczestniczyła kilka lat temu. A swoją obecnością rajd uświetniła Narimah Samat (Nurin), pomysłodawczyni i organizatorka „Shemud 4x4”, która na specjalne zaproszenie przyleciała do Polski, by kibicować polskim zawodniczkom!

 

Zarówno początek zawodów, jak i ich zakończenie przebiegało z nie lada pompą! Przed zawodami na rynku w Wiśle na rampie startowej odbyła się prezentacja załóg, po której dziewczyny kawalkadą wyruszyły na miejsce zawodów, gdzie po odprawie w strugach deszczu, ale za to w bojowych nastrojach rozpoczęły off-roadową rywalizację.   

 

Kilkadziesiąt uczestniczek w zależności od rodzaju pojazdu oraz doświadczenia podzielonych zostało na kilka klas:  Gość, Adventure, Extreme oraz UTV. Teamy miały do pokonania w określonym limicie czasowym nie łatwe, jak się później okazało, techniczne odcinki specjalne.

 

Rolki, dachy, świece, wywrotki i zalewane po sam dach błotnym prysznicem samochody… chyba nie tego spodziewały się uczestniczki rajdu, choć niektóre z nich, to prawdziwe "wyjadaczki" off-roadowe!

 

Jedynym problemem, jak nam się wydaje były korki, które tworzyły się przed wjazdami na odcinki specjalne, co wywoływało jeszcze większe napięcie wśród zawodniczek. Adrenalina, rywalizacja i chęć pokazania się z jak najlepszej strony oraz walka o zwycięstwo, wzięły górę! Jak było widać, to cechy zarezerwowane nie tylko dla mężczyzn! Brawo dziewczyny!

 

Sporo emocji zapewnił nam „Maszka Team” czyli Marzena Kaczmarek i Dorota Zbroszko! Nieugięte dziewczyny nie przestraszyły się nawet rolki ze świecą po wystrzale w powietrze i upadku na dach! Niezmordowane, nie poddały się i ruszyły dalej na trasę, by zbierać cenne punkty! Zuch dziewczyny!

 

W efekcie „Maszka Team” odniosł zwycięstwo w klasie Extreme objeżdżając równie świetną załogę ze Słowacji: Miriam Ujcekovą Bondovą i Michaele Bondovą.

   

Byliśmy również pod ogromnym wrażeniem zacięcia, poświęcenia i zgrania załogi 303 w składzie mama i córka czyli Katarzyna i Wiktoria Rydlewskie. Pilot nie miał sobie równych!

 

W klasie Adventure pierwsze miejsce wywalczyła Katarzyna Białowąs-Woś, która podczas ubiegłorocznej edycji zdobyła nagrodę specjalną, którą było wpisowe na tegoroczny rajd Shemud 4x4 w Malezji! Mamy nadzieję, że Kasia podejmie wyzwanie! W tym roku Kasia jechała eksperymentalnie z Julką Boronowską, co jak się okazało, było strzałem w dziesiątkę! Dla Julki rajd 4x4, to zupełnie inna dyscyplina, ponieważ specjalizuje się w dwóch kółkach, a dokładnie, to jest zdobywczynią Pucharu Polski Trial, a w tym sezonie została powołana do polskiej kadry narodowej i startuje w Mistrzostwach Europy Trial i to, jak do tej pory ze świetnym skutkiem (II i III miejsce podczas pierwszych rund)!

 

Nie ma co mówić... czapki z głów dla wszystkich Pań! Pokazały hart ducha i klasę w sportowej rywalizacji! Tak trzymać!

 

Ukłony należą się także właścicielom ośrodka Pod Piramidą, którzy fantastycznie przygotowali cały teren i dołożyli wszelkich starań, by pyszne jedzenie wydawane było szybko i sprawnie.

 

Zakończenie zawodów, ogłoszenie wyników i wręczenie pucharów odbyło się z wielką pompą w Amfiteatrze im. Stanisława Hadyny w Wiśle przy udziale Radia Katowice. Brawa dla organizatorów za oprawę rajdu!

 

Poza sportową rywalizacją zawody były z pewnością dobrą okazją do rodzinnego spędzenia czasu na świeżym powietrzu. Oby więcej takich imprez, bo jak było widać, to chętnych nie brakowało!

Duża dawka adrenaliny w ekstremalnych warunkach, fantastyczni kibice, świetna atmosfera i zdrowa rywalizacja! Z pewnością na długo zapamiętamy II edycję Women’s Challenge 4x4!

 

Do zobaczenia już za rok!

 

 

 

Marzena „Maszka” Kaczmarek: „Nasza przygoda nie zakończyła się tylko na dachu, bo wróciłyśmy ponownie na ten OS i wówczas zerwała nam się lina..okazało się, że można to było pokonać na kołach także to był chyba największy sukces! Trzeba było technicznie na sześć razy ujeżdżać tą górkę i dało radę. Także następne OS-y to już poszło gładko. Mega techniczny rajd i utrudniony opadami deszczu ale wyjeżdżone jesteśmy! Trochę szkoda, że były korki, bo było trochę dezorganizacji, jeżeli chodzi o to kto,  gdzie ma jechać ale najważniejsze, że wszystko zaliczone i taki był cel! A swoją drogą mamy sporą konkurencję… naprawdę super dziewczyny, które nie jeżdżą na co dzień, a dają sobie świetnie radę w terenie!”

 

Aleksandra Gajoch i Joanna Kisiel – „Szło nam bardzo, dobrze miałyśmy super akcje na drugim OS-ie ale niestety na trzecim odcinku odmówił nam posłuszeństwa tylny napęd i teraz grzebiemy w aucie, byleby było czym wrócić do domu….  Ale za to, jak siedziałyśmy w lesie i rozkręcałyśmy nasze auto, to miałyśmy bardzo dużo doradców, chociaż mało rąk do pomocy zwłaszcza męskich… ale przynajmniej koleżanka z Malezji przeprowadziła z nami wywiad, nagrała filmiki więc i tak jesteśmy sławne!” (śmiech)

 

Katarzyna Białowąs-Woś  – „Tegoroczny Women’s Challenge 4x4 był dla mnie wyjątkowo ważny, jak się okazało w trakcie rajdu, również wyjątkowo ciężki. Deszcz na przemian z gradem padał praktycznie przez cały rajd i to co w słoneczny dzień wydawało się górką idealną na grzybobranie w sobotę okazało się błotnistą , śliską breją z kałużami wielkości sadzawki. Mocne trawersy, strome podjazdy i duże koleiny pozostawione przez większe auta nie pomagały w pokonywaniu trasy, którą musiałyśmy pokonać na czas. Właśnie ten czas okazał się kluczowy dla wygrania rajdu. O ten czas wspólnie ze mną walczyła w tym roku Julia Boronowskia…. specjalizująca się w trialu motocyklowym! Z poświęceniem, często lądując w błocie Julia, jak rasowy off-road’owy zawodnik walczyła o każdy metr i każdą cenną sekundę dla naszej załogi!  Okazało się, że Julia to moje lustrzane odbicie. Rasowi sportowcy podczas wzrostu adrenaliny działają instynktownie i czasami zapominają o bezpieczeństwie, a skupiają się na wykonaniu zadania, dlatego tak dobrze nam się razem walczyło o to najwyższe podium. Rajd Women’s Challenge 4x4 2018 był bardzo wymagający, co widać po ilości taryf ( kar za nie ukończenie odcinka) jakie otrzymała większość załóg. Był trudny zarówno przez ciężki teren , finezyjnie przygotowane trasy , które często pokonywało się na granicy przyczepności auta do podłoża, mocnej konkurencji ale i pogody, która sprawdziła skutecznie naszą wytrzymałość! Szczególnie zapamiętam ostatni odcinek specjalny, który był najdłuższy i najszybszy ze wszystkich, jednak mógł się dla nas skończyć bardzo nieszczęśliwie. Potężne kałuże, które zalewały auto i zabierały widoczność na kilka sekund, strome przełomy i wąskie „nawijki” między drzewami, a wszystko w wąwozie za którym już tylko było urwisko. Na tym odcinku skończyły się nam hamulce. Pedał wpadł w podłogę, a rozpędzone auto na dwóch kołach zmierzało prosto w urwisko. Zadziałał instynkt i rajdowe obycie. Redukcja do jedynki, ręczny i stoimy. Nie było czasu na myślenie co się dzieje. Szybko wsteczny i wracamy na trasę, byle do mety, byle nadrobić stracone sekundy. Ufff koniec. Na mecie dopiero obie zdałyśmy sobie sprawę, jak to się mogło skończyć. Ten rajd był dla mnie również próbą sprawdzenia sił przed wyjazdem na "Shemud 4x4" do Malezji oraz przełamania passy 2 miejsca , które towarzyszy mi od kilku ostatnich rajdów. Korzystając z okazji chciałam bardzo gorąco podziękować Juli za „zimną krew” do samego końca, mojemu kochanemu mężowi Michałowi Woś za to, że zawsze jest przy mnie i mnie wspiera, motywuje i przygotowuje nasz samochód oraz moim nieocenionym Rodzicom, bez których nie było by mnie tutaj gdzie jestem. Dziękuje Kochani!”

 

 

WYNIKI "Women's Challenge 4x4" (łączny czas OS-ów):

 

KLASA EXTREME:
1.NR 302 M. KACZMAREK/D. ZBROSZKO 57:46,72
2.NR 301 M. BONDOWÁ / M. BONDOVÁ 64:47,69
3.NR 300 A. ZACHARA/E. KURAS 67:27,57
4.NR 303 K. RYDLEWSKA/ W. RYDLEWSKA T 80:34,74
5.NR 215 K. MICHNIAK/A/ KOWALCZYK TT 142:23,68

 

KLASA ADVENTURE:
1.NR 204 K. BIAŁOWĄS-WOŚ / J. BORONOWSKA 06:16,42
2.NR 203 J. SENNIK /A. DOMARADZKA 07:13,82
3.NR 210 K. STODULSKA/W. KUŚMIERCZYK 08:54,36
4.NR 201 A. RABA/I. ŚWIĄDROWSKA 10:20,86
5.NR 211 S. PIETRZYCKA/E. MAZUR T 36:42,17
6.NR 212 J. MYNARSKA/I. GAMAŃSKA T 40:47,67
7.NR 101 B. SAK/J. JASIŃSKA T 43:07,94
8.NR 202 R. WALCZUCH/K. MIĄSO T 55:59,17
9.NR 205 J. KISIEL/A. GAJOCH TT 73:16,19

 

KLASA UTV:
1.NR 207 O. LATOS-BRZOZOWSKA/A. KRASZEWSKA 05:32,35
2.NR 206 D. TAJNER-WIŚNIEWSKA/N. PASECKA 05:42,85
3.NR 200 P. KINDLA-TOMASZCZYK/A. SIKORA 06:58,92
4.NR 208 J. ORNAT/U. OBIERAK 09:56,13
5.NR 209 E. FILICIAK/K. PRZEPIÓRKA 10:30,16
6.NR 213 K. WOJNAR/D. KALISZ 10:58,15

KLASA GOŚĆ:
1. NR 100 W. SKIBIŃSKA / N. SKIBIŃSKA /M. MIODEK T 38:36,56
2. NR 214 M. SKIBA/P. FABISIAK T 60:02,93

* T – taryfa karna 30 minut

 

W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Jeśli nie wyrażają Państwo zgody, uprzejmie prosimy o dokonanie stosownych zmian w ustawieniach przeglądarki internetowej. Więcej w Polityce Prywatności