02.01.2014

NAGŁA ZMIANA W REPREZENTACJI POLSKI NA DAKARZE

02.01.2014
 

Pierwszy dzień Nowego Roku, to jednocześnie ostatni dzień, w którym kierowcy Poland National Team opuszczają kraj w drodze do Argentyny, gdzie 5 stycznia rusza Rajd Dakar. To wielkie wyzwanie od pechowego zdarzenia rozpoczęła załoga Tatry, mająca nadzieję na dobre miejsce w klasie ciężarówek. Ze względu na kontuzję z wyjazdu do Ameryki Południowej musiał zrezygnować Robin Szustkowski. Z Jarosławem Kazberukiem i Czechem Fiipem Skrobankiem do kabiny wsiądzie w zastępstwie Maciej Marton.
 

Kontuzja, jakiej Robin Szustkowski nabawił się podczas treningu wysokogórskiego w szwajcarskim Zermatt okazała się na tyle poważna, że nie będzie mógł wziąć udziału w zbliżającym się Rajdzie Dakar. Przypomnijmy, że dzielący obowiązki kierowcy i pilota z Jarosławem Kazberukiem zawodnik, doznał złamania kości piszczelowej, ma zerwane więzadło krzyżowe i poszarpaną łąkotkę.
 

- Mimo że od wypadku minęło dwa tygodnie, kolano jest wciąż opuchnięte. W związku z tym, kilka dni temu byłem zmuszony przejść kolejną punkcję. Lekarz prowadzący zabronił mi udziału w rajdzie, przede wszystkim ze względu na złamaną kość. Zgodnie z jego opinią, nawet jeśli zdecydowałbym się na wyjazd, warunki jakie panują w ciężarówce – długotrwałe silne wstrząsy, wysoka temperatura – nieuchronnie doprowadziłyby do stanu, który wyeliminowałby mnie z wyścigu – powiedział Robin.
 

Ostatnie dni upłynęły Szustkowskiemu na rehabilitacji i walce o powrót do zdrowia. Wraz z zespołem przygotowywali też scenariusz, na wypadek gdyby okazało się, że nie ma szans na jego wyjazd do Ameryki Południowej. - Decyzję, że jednak zostaję w Polsce podjęliśmy w ostatnim momencie -  wspólnie z Jarkiem i moim Tatą, który nieustannie mnie wspiera – dodał zawodnik.
 

Ogromną zaletą zgranego zespołu Kazberuk-Szustkowski był fakt, że mogli zmieniać się za kierownicą, pozwalając na odpoczynek koledze. Teraz pierwszy z wymienionych będzie musiał radzić sobie sam, czeka go więc ogromny test wytrzymałości. Jak jednak sam zapewnia, powinien podołać wyzwaniu: - Jest mi bardzo przykro, że po tak długich przygotowaniach, Robina zabraknie w Ameryce. Tym bardziej, że przez te kilka lat wspólnych startów mocno się zżyliśmy i dobrze się dogadujemy. Mam jednak nadzieję, że „Młody“ szybko dojdzie do zdrowia i na wiosnę znowu wsiądziemy razem do ciężarówki. Na pewno będzie mi ciężko, ale myślę, że jestem na tyle dobrze przygotowany fizycznie, że dam radę – powiedział tuż przed wylotem Jarosław Kazberuk.
 

W zastępstwie Robina na Dakar pojedzie pilot rajdowy Maciej Marton. Syn Rafała, pilota Adama Małysza ma co prawda dopiero 22 lata, ale w swojej karierze zdążył już ukończyć tak znaczące rajdy jak SilkWay Rally, Rajd Faraonów oraz kilka zawodów z cyklu Baja (Portalegre, Hungarian, Carpathia, Poland). Będzie to jego południowoamerykański debiut, jak również pierwszy start w kabinie ciężarówki.

 

W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Jeśli nie wyrażają Państwo zgody, uprzejmie prosimy o dokonanie stosownych zmian w ustawieniach przeglądarki internetowej. Więcej w Polityce Prywatności