12.09.2015

RED BULL 111 MEGAWATT - WYŚCIG FINAŁOWY!

12.09.2015
 

Długo wyczekiwana II edycja Red Bull 111 Megawatt już za nami. Teraz pozostają nam tylko wspomnienia tej niesamowitej imprezy, no i oczywiście wyczekiwanie kolejnej edycji, która mamy nadzieję, odbędzie się już w przyszłym roku! Co takiego jest w "Megawacie", że z roku na rok liczba uczestników jest coraz większa?!
 

W Polsce nie było jeszcze takich zawodów na które stawiłoby się 800 zawodników z różnych krajów. Na czym polega magia tej imprezy? Na pewno na tym, że każdy kto tylko czuje się na siłach może wystartować w zawodach hard enduro,  ale to, co najważniejsze to świadomość, iż może ścigać się u boku swoich największych idoli!
 

Niewątpliwie jednak, gdyby nie Taddy Błażusiak Red Bull 111 Megawatt nie byłby takim spektakularnym wydarzeniem! To właśnie za sprawą Tadka Błażusiaka na te właśnie zawody zjeżdżają się  setki zawodników i to nie tylko z całej Polski ale i z całej Europy! A w tym roku swoją obecnością zaszczyciła nas światowa czołówka hard enduro!  Zawodnicy mogli rywalizować i ścigać ścigać się u boku m.in Grahama Jarvisa,  Alfredo Gomeza, czy Jonny Walkera,  który w tej edycji odniósł zasłużone zwycięstwo!
 

Niestety z powodów zdrowotnych tym razem Tadek Błażusiak nie mógł stanąć na starcie ale oczywiście był na miejscu i dopingował wszystkich zawodników.
 

To, co w tym roku było wyjątkowe, to doskonała organizacja! Wszystko było dokładnie przemyślane, zgrane w czasie i dopięte na ostatni, przysłowiowy guzik.  Nie było żadnych opóźnień czy też zamieszania. A przede wszystkich tegoroczna edycja była doskonale zabezpieczona tak, aby kobicom nie stała się żadna krzywda. Brawa dla organizatorów!
 

Tegoroczną edycją wygrał, po zaciętej walce z Joakim Ljunggrenem, Jonny Walker, który w tym roku ma wyjątkową passę, ponieważ wygrywa wszystkie rundy cyklu hard enduro! Rzutem na taśmę, wykorzystując błąd Ljunggrena na ostatnim podjeździe, drugie miejsce zajął Graham Jarvis. Tym samym Ljunggren stanął trzeci na podium.
 

Najwyższe lokatę z polskich zaowdników zajął Łukasz Kurowski, który po zwycięstwie w pierwszy dzień w kwalifikacjach, dotarł do mety na 6. pozycji. Pierwszą dziesiątkę zamknął Emil Juszczak, obecny Mistrz Polski SuperEnduro w klasie Junior. Na miejscu 11. zameldował się na mecie Sylwester Jędrzejczyk, na 12. pozycji - Oskar Kaczmarczyk, 13. był Andrzej  Luberda.
 

WYNIKI  RED BULL 111 MEGAWATT: http://megawatt2015.gloryone.pl/files/megawatt_2015_wyniki_final.pdf
 

Kilka wypowiedzi zawodników:
 

Tadeusz Błażusiak - "Czy żałuję, że nie startuję?... No cóż, tak się ułożyło... na pewno nie jest to nic fajnego ale mam nadzieję być tutaj w pełni zdrowia w przyszłym roku i się pościgać! A co do zwycięzcy, to znałem sytuację od wewnątrz i wiedziałem, że Jonny będzie mocny ale  i chłopaki również są bardzo dobrze wytrenowani i przygotowani, tak więc myślę, że jest to świetne miejsce Łukasza i gratuluję! A polscy kibice mieli również swojego idola, człowieka na trasie, tak więc było super!"
 

Jonny Walker: „Trasa była bardzo wymagająca pod kątem technicznym. Cieszę się, że po raz drugi mogłem być tutaj na zawodach. Jestem szczęśliwy, że wygrałem”
 

Łukasz Kurowski: Chciałem być w pierwszej trójce.. takie było założenie, myślę że pojechałem swoje ... miałem dwa poważne błędy... wywróciłem się na podjeździe.... na sekcji superenduro ciężko się jechało, trzeba było walczyć ze sprzęgłem, z  balansem ciała, powiem, że na drugim okrążęniu nie bardzo było gdzie tam złapać linię... ale myslę że pojechłem swoje... jestem na mecie, jestem zadowolony, że ukończyłem szósty, jako pierwszy z Polaków w stawce 800 riderów tak, więc super! Podziękowania dla wszystkich moich sponsorów, fanów, kibiców... cóż postaram się za rok dać gazu!
 

Emil Juszczak: Czuję się niesamowicie... była konkretna wywrotka, uszkodzona kierownica i tłumik... Ziemia, kamienie można było się umęczyć. W tamtym roku startowałem ale jechałem na 125-tce i zająłem wtedy 13 miejsce ... na "secie" podjazdy było dla mnie nie do podjechania.... ale teraz, jak widać jest lepiej! Myślę, że dużo wytrzymałości i pewności siebie zawdzięczam dobrze przepracowanemu sezonowi superenduro!"
 

Oskar Kaczmarczyk: Wierzyłem, że dam radę.. ścigałem się Jarvisem ...jechałem cały czas razem z nim, aż w końcu dojechałem do piaszczystego terenu i zepsuł mi się motor.. i czekałem, aż Tata dojedzie do mnie, pomógł mi naprawiliśmy motor i ruszyłem dalej! Tak  czyli pomimo przestoju i naprawy motocykla dojechałem  na doskonałym miejscu! Ale masakra...  zmęczony jestem strasznie..."
 

Rafał Luberda: "Dla mnie było strasznie ciężko... przede wszystkim to pierwsze okrążenie wszystko było świeże, nie było śladów, później już się zrobiło łatwiej, drugie, trzecie koło było lepiej, a to z tego względu, że porobiły się ścieżki, a nie było nawet tak zakorkowane tak, że udało się gdzieś tych zawodników ominąć... Impreza mega, super zorganizowana!  Tak jestem zadowolony... przede wszystkim, że dojechałem, jestem cały i żyję, to jest najważniejsze, bo było ekstremalnie!

 

fot. Joanna Łakomy, Darek Nowak/DFOTOSPORT

W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Jeśli nie wyrażają Państwo zgody, uprzejmie prosimy o dokonanie stosownych zmian w ustawieniach przeglądarki internetowej. Więcej w Polityce Prywatności